Dawno, dawno temu w wałeckie lasy przybył na polowanie książę Waromir ze swą drużyną. Lasy te były piękne, zasobne w zwierzynę a i okolice zachęcały do wypoczynku, rozbili więc obóz nad jeziorem, aby pozostać tam na kilka dni.
Traf chciał, że wybrali ulubione miejsce spacerów Radomiły – pięknej dziewczyny, mieszkającej w osadzie rybackiej, która później miała się przeobrazić w miasto Wałcz.
Gdy Radomiła zobaczyła księcia siedzącego przy ognisku przystanęła zdziwiona i trochę wystraszona. Waromir usłyszał szelest, podniósł oczy, spojrzał na dziewczynę i był pewien – to właśnie ja chce pojąć za żonę. Ujrzała dziewczyna zachwyt w jego oczach i zrozumiała. Jej serce zabiło inaczej. To była miłość od pierwszego wejrzenia. Wolno, bez słowa, jak we śnie szli ku sobie.
- Jam książę Waromir, proszę cię, nadobna pani o twą rękę.
Radomira tylko skinęła głową. To były pierwsze chwile ich znajomości, potem były długie rozmowy – opowiadali o sobie, swym życiu, planowali wspólną przyszłość. Uradzili, że Waromir pojedzie do swego zamku i powróci, zanim księżyc w nowiu stanie. Przyjedzie z darami, by prosić ojca dziewczyny o jej rękę. Wymienili się pierścieniami. I odjechał książę ze swoją drużyną, a Radomira zaczęła przygotowania do zrękowin. Przygotowała piękny biały płócienny strój a na głowę wieniec z białych kwiatów. Podobnie przystroić się miały druhny. Lecz oto księżyc do nowiu doszedł a Waromir się nie zjawiał.
Czekała Radomira całą noc a rozpacz, gniew i wstyd o lepsze w jej sercu walczyły. Tak nadszedł świt. Zmęczona czuwaniem zasnęła Radomira a z nią i jej druhny. Wtem zbudził je łopot łabędzich skrzydeł. Tuż przy nich wylądowało stado łabędzi. Największy, najpiękniejszy łabędź, kołysząc się na swych krótkich łapach podszedł do panny Radomiry i wtedy zobaczyła ona wśród piór jego skrzydła pierścień, który dała Waromirowi! Łabędź patrzył smutno w jej oczy, jakby pytał: Rozumiesz?
Pobiegła dziewczyna do wiedźmy mieszkającej nad drugim jeziorem, prosząc o pomoc. Rozpaliła wiedźma ognisko, dosypała tajemnych ziół do ognia, zapatrzyła się w migające płomienie, zasłuchała się w ich szept. Opowiedziała Radomirze historię, jaka się wydarzyła:
Otóż, kiedy Waromir wrócił na zamek i ogłosił, że znalazł najpiękniejszą dziewczynę na świecie i wkrótce będzie wesele, rozgniewała się tymi wieściami czarodziejka Lemora, która tam mieszkała. Kochała ona księcia i od dawna usiłowała zdobyć jego serce. Teraz zrozumiała, że nic z tego. Zjawiła się jednak u Waromira, usiłując odwieźć go od zamiaru małżeństwa i zwrócić jego myśli ku sobie. Gdy jej się to nie udało, Lemora pełna złości rzuciła czar na księcia i jego drużynę, zamieniając ich w stado łabędzi. - Czy możesz zdjąć z nich ten czar? - z nadzieją zapytała Radomira. - Nie, ten czar jest zbyt silny, moc Lemory przewyższa moją moc – pokręciła smutno głowa wiedźma. - W takim razie zamień mnie w łabędzia... To jedyny sposób, abym była z tym, którego kocham i któremu obiecałam, że będę z nim na dobre i na złe...
W ten sposób i Radomira stała się pięknym, białym łabędziem a całe stado zamieszkało nad jeziorem, obecnie zwanym Zamkowym. Od tych wydarzeń minęły wieki, ale do tej pory mieszkają tu łabędzie, choć książęcej pary ze złotymi pierścieniami już dawno nikt wśród nich nie widział...
|