10 września 2010     Imieniny: Irma, Mikołaj, Łukasz
Biuletyn Informacji PublicznejE-urządElektroniczna skrzynka podawcza
Strona główna  Aktualności  Katalog firm i instytucji  Plan miasta  Galeria  Kontakt
   
Szukaj:
szukaj
 Samorząd miejski
 Poznaj miasto
 Gospodarka
 Informator
 Turystyka
 Miejskie Inwestycje 2010
 Fundusze Unijne
 Słupska Specjalna Strefa Ekonomiczna

Kalendarz
10 września 2010
Pn Wt Śr Cz Pt So N
12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930
123456789101112 2011












Subskrypcje
Jeżeli chcesz otrzymywać informacje o nowościach podaj adres e-mail:



dopisz




on line: 5 odwiedzin:

Łabędzie na jeziorze Zamkowym


Dawno, dawno temu w wałeckie lasy przybył na polowanie książę Waromir ze swą drużyną. Lasy te były piękne, zasobne w zwierzynę a i okolice zachęcały do wypoczynku, rozbili więc obóz nad jeziorem, aby  pozostać tam na kilka dni.

Traf  chciał, że wybrali ulubione miejsce spacerów Radomiły – pięknej dziewczyny, mieszkającej w osadzie rybackiej, która później miała się przeobrazić w miasto Wałcz.

Gdy Radomiła zobaczyła księcia siedzącego przy ognisku przystanęła zdziwiona i trochę wystraszona. Waromir usłyszał szelest, podniósł oczy, spojrzał na dziewczynę i był pewien – to właśnie ja chce pojąć za żonę. Ujrzała dziewczyna zachwyt w jego oczach i zrozumiała. Jej serce zabiło inaczej. To była miłość od pierwszego wejrzenia. Wolno, bez słowa, jak we śnie szli ku sobie.

- Jam książę Waromir, proszę cię, nadobna pani o twą rękę.

Radomira tylko skinęła głową. To były pierwsze chwile ich znajomości, potem były długie rozmowy – opowiadali o sobie, swym życiu, planowali wspólną przyszłość. Uradzili, że Waromir pojedzie do swego zamku i powróci, zanim księżyc w nowiu stanie. Przyjedzie z darami, by prosić ojca dziewczyny o jej rękę. Wymienili się pierścieniami. I odjechał książę ze swoją drużyną, a Radomira zaczęła przygotowania do zrękowin. Przygotowała piękny biały płócienny strój a na głowę wieniec z białych kwiatów. Podobnie przystroić się miały druhny. Lecz oto księżyc do nowiu doszedł a Waromir się nie zjawiał.

Czekała Radomira całą noc a rozpacz, gniew i wstyd  o lepsze w jej sercu walczyły. Tak nadszedł świt. Zmęczona czuwaniem zasnęła Radomira a z nią i jej druhny. Wtem zbudził je łopot łabędzich skrzydeł. Tuż przy nich wylądowało stado łabędzi. Największy, najpiękniejszy łabędź, kołysząc się na swych krótkich łapach podszedł do panny Radomiry i wtedy zobaczyła ona wśród piór jego skrzydła pierścień, który dała Waromirowi! Łabędź patrzył smutno w jej oczy, jakby pytał: Rozumiesz?

Pobiegła dziewczyna do wiedźmy mieszkającej nad drugim jeziorem, prosząc o pomoc.
Rozpaliła wiedźma ognisko, dosypała tajemnych ziół do ognia, zapatrzyła się w migające płomienie, zasłuchała się w ich szept. Opowiedziała Radomirze historię, jaka się wydarzyła:

Otóż, kiedy Waromir wrócił na zamek i ogłosił, że znalazł najpiękniejszą dziewczynę na świecie i wkrótce będzie wesele, rozgniewała się tymi wieściami czarodziejka Lemora, która tam mieszkała. Kochała ona księcia i od dawna usiłowała zdobyć jego serce. Teraz zrozumiała, że nic z tego. Zjawiła się jednak u Waromira, usiłując odwieźć go od zamiaru małżeństwa i zwrócić jego myśli ku sobie. Gdy jej się to nie udało, Lemora pełna złości rzuciła czar na księcia i jego drużynę, zamieniając ich w stado łabędzi.
- Czy możesz zdjąć z nich ten czar? - z nadzieją zapytała Radomira.
- Nie, ten czar jest zbyt silny, moc Lemory przewyższa moją moc – pokręciła smutno głowa wiedźma.
- W takim razie zamień mnie w łabędzia... To jedyny sposób, abym była z tym, którego kocham i któremu obiecałam, że będę z nim na dobre i na złe...

W ten sposób i Radomira stała się pięknym, białym łabędziem a całe stado zamieszkało nad jeziorem, obecnie zwanym Zamkowym. Od tych wydarzeń minęły wieki, ale do tej pory mieszkają tu łabędzie, choć książęcej pary ze złotymi pierścieniami już dawno nikt wśród nich nie widział...

 

 
«« wstecz

drukujwyślij ten link